Moja żona nigdy nie interesowała się życiem córki, a ja odszedłem, gdy Alicja miała dwadzieścia lat. Moja żona opowiada teraz wszystkim znajomym historie o mnie

Przez dwadzieścia lat znosiłem moją leniwą, bezczelną żonę. Była wiejską dziewczyną, która przyjechała do miasta na studia. Chodziła na wszystkie imprezy, i na jednej z nich poznała mnie. Wyszła za mnie po jednej wspólnej nocy, bo była w ciąży. Byłem uczciwym facetem, więc ożeniłem się bez żadnych kłótni i prób uniknięcia odpowiedzialności. Na początku nawet myślałem, że zakochałem się w tej dziewczynie.

Była piękna, przebiegła i bardzo dobrze gotowała. Mieszkanie dostaliśmy dzięki pomocy moich rodziców, robiliśmy remonty i wychowywaliśmy naszą małą córeczkę, życie małżeńskie było przyjemnością, a nie ciężarem. Z czasem oczywiście to się zmieniło. Moja żona znów chciała wychodzić z domu, z koleżankami, a córkę zostawiała u dziadków lub ze mną.

Nie interesowała się postępami Alicji w szkole i ani razu nie była na zebraniu dla rodziców – ja zawsze szedłem. Kłóciłem się z żoną z tego powodu, a ona ciągle groziła, że mnie zostawi. Sam chętnie bym się wtedy z nią rozstał, ale Alicja potrzebowała matki, żeby inne dzieci nie śmiały mówić, że pochodzi z gorszej rodziny.

Do rozwodu podszedłem bardzo świadomie. Po pierwsze, miałem dokąd pójść, opuszczając mieszkanie, a po drugie, Alicja miała już dwadzieścia lat i dobrego, pewnego narzeczonego, z którym lada dzień mieli się pobrać. Z żoną i tak nie łączyły nas żadne uczucia, a ja miałem już naprawdę dość tego, że ciągle tylko lata z koleżankami, nie chce jej się pracować i miesza mi w głowie.

Poszła ze mną podpisać papiery rozwodowe i ciągle myślała, że żartuję. A jednak nie. Jestem teraz w nowym związku z bardzo miłą kobietą, ale moja była nie może się uspokoić. Próbuje nastawić córkę przeciwko mnie, albo mówi naszym znajomym, jakim jestem oszustem, albo skarży się swoim bliskim, że nie zostawiłem jej ani grosza, a ona nie ma nawet pieniędzy na zapłacenie czynszu.

Żyję w nadziei, że prędzej czy później ochłonie i dojrzeje na tyle, że przestanie być zła z powodu naszego rozwodu.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Moja żona nigdy nie interesowała się życiem córki, a ja odszedłem, gdy Alicja miała dwadzieścia lat. Moja żona opowiada teraz wszystkim znajomym historie o mnie