W naszej wsi wydarzyła się straszna historia: sześcioletni syn drwala postanowił pójść do lasu na grzyby bez pytania rodziców, zawędrował w nieznane części lasu i nie mógł wrócić, zgubił się. Ich pies Monty próbował za nim iść, ale chłopiec kazał psu się cofnąć i tak oto znalazł się w lesie zupełnie sam.
Rodzice zaczęli bić na alarm, gdy dziecko nie pojawiło się na obiedzie, a po obiedzie zebrali kilku mężczyzn z latarkami i psami i poszli do lasu szukać chłopca. Był koniec października, na tyle zimno, że po spędzeniu dłuższego czasu w lesie można było się co najmniej przeziębić.
Puściliśmy Monty’ego, a pies wystartował przez las szukając chłopca … Wydawało nam się, że coś zwęszył, próbowaliśmy biec za nim, ale pies był bardzo szybki i biegł drogami, przez które człowiek nie byłby w stanie przejść.
Trzymając się mniej więcej tej samej trasy, wołaliśmy imię zaginionego chłopca, gdy nagle usłyszeliśmy płacz dziecka. Biegnąc w stronę głosu, znaleźliśmy Monty’ego ciągnącego swojego małego pana za czarną od brudu i krwi nogawkę spodni. Dziecko nie tylko się zgubiło, ale poślizgnęło się na mokrych liściach i zjechało na dół, poważnie rozcinając nogę, przez co nie mogło nawet chodzić, a Monty próbował go ciągnąć.
Pies był u jego boku przez całą drogę do domu, nie opuszczał go, a potem przez wiele dni siedział przy łóżku dziecka. Myślę, że gdyby umiał mówić, a nie tylko szczekać i skomleć, zbeształaby chłopca tak samo jak jego rodzice za to, że nie zabrał go ze sobą.






