Jeszcze przed ślubem słyszałam od żonatych znajomych, że gdy mężczyzna się ożeni, to od razu uważa żonę za swoją własność i zaczyna pokazywać swoje prawdziwe oblicze.
Jednak, jak każda naiwna młoda dama, założyłam, że mój Aleks nie jest taki. Jeszcze przed naszym ślubem zawsze tak o mnie dbał, nie chciał powiedzieć złego słowa, bał się mnie urazić, żebym tylko zawsze była przy nim. Ale myliłam się, jak wszystkie kobiety. To prawda, że kiedy facet zdobywa serce damy, uważa za swój obowiązek robić dla niej wszystko.
Aleks zaczął źle mówić o mojej mamie kilka miesięcy po naszym ślubie.
Dlaczego tak często do mnie dzwoni, dlaczego przyjeżdża raz w tygodniu? Oczywiście przytaknęłam mu, martwiłam się o swoje małżeństwo, więc poprosiłam mamę, żeby się ze mną nie kontaktowała, dzwoniłam do niej, kiedy byłam sama. Ale to nie było wszystko. Zaszłam w ciążę i musiałam zostać w domu, bo ciąża była ciężka. Wtedy mój mąż zaczął się mnie czepiać, mówiąc:
“jesteś w domu cały dzień i nic nie robisz”. Znów milczałam – byłam w ciąży, co będzie, jeśli zostawi mnie samą? Półtora roku po urodzeniu córki mąż zaczął wymagać, żebym traktowała go jak króla. Kiedy wracał z pracy do domu, musiałam stać w drzwiach, zakładać mu kapcie, wszystko musiało być gotowe, żeby mógł od razu zjeść ciepłe, pyszne jedzenie.
Nie musiał się martwić o dziecko, to wszystko było zmartwieniem kobiety. W sumie byłam wykończona. Spakowałam więc swoje rzeczy i wyjechałam z dzieckiem do mojej matki. Z małżonkiem nie rozmawialiśmy przez dwa miesiące, a ja z dnia na dzień wyglądałam lepiej. Byłam spokojniejsza. Pewnego dnia przyszedł do nas, chudy i w brudnym ubraniu, i na kolanach prosił o przebaczenie. Powiedziałam mu, że musi wziąć udział w zajęciach z gotowania. Miałby gotować i sprzątać, gdybym wróciła. Mój małżonek się zgodził, ale zobaczymy, jak będzie się zachowywał. Czas pokaże.






