Stosunkowo niedawno kupiliśmy z mężem nowe mieszkanie. Kilka tygodni po przeprowadzce urodził się nasz drugi syn. Radosne wydarzenie, prawda? Tyle, że wszyscy je ignorowali.
– Ty masz szczęście, a twoja siostra nie. Tobie wszystko idzie gładko, a ona ma problem na problemie – powiedziała z wyrzutem matka.
Przecież to nie jest normalne, prawda? To znaczy, powinnam się wstydzić, że jestem już dwa razy matką, że kupiłam mieszkanie i nie siedzę rodzicom na karku. Cierpienie mojej siostry jest nieuzasadnione, niezależnie od tego, jak bardzo broni jej mama.
Elżbieta jest dwa lata młodsza ode mnie. Zawsze była ulubienicą moich rodziców. Dostawała wszystko, co najlepsze. Jako dziecko często chorowała i pokazywała swoją obcesową naturę. Jeśli ja chodziłam do przedszkola bez żadnych nieobecności, to ona przez cały rok przebywała tam najwyżej miesiąc. Zawsze się nad nią litowano. Elżbieta przyzwyczaiła się więc do myśli, że dzięki manipulacji może osiągnąć wszystko.
Płakała, a rodzice rozwiązywali wszystkie jej problemy. Jako dziecko zawsze w ten sposób zabierała mi zabawki. Jeśli nie chciało jej się sprzątać, udawała, że boli ją głowa, a ja musiałam załatwiać wszystkie sprawy.
Wcześniej miała nawet swój telefon. Mama wydała na niego wszystkie pieniądze, więc zostałam bez prezentu na urodziny.
– W lecie kupię ci trampki – powiedziała mama.
Gdy miałam 19 lat poznałam mojego przyszłego męża. Dał mi wszystko, czego nie mogłam dostać od rodziców. Rok później wzięliśmy ślub, a moja siostra śmiała się ze mnie.
– Wybrałaś sobie prostaka! Teraz całe życie będziesz mieszkać z teściową pod jednym dachem. Jesteś głupia!!!
Ja i moja teściowa mamy wspaniałe relacje. Mieszkałyśmy razem przez 8 lat, a potem kupilyśmy własne mieszkanie. Dosłownie niańczyła naszego najstarszego synka i pomogła nam rozwiązać problem mieszkaniowy.
Kiedy moja młodsza siostra postanowiła wyjść za mąż, mama nie mogła być szczęśliwsza:
– Po prostu świetna partia . Z pieniędzmi i przystojny. Spójrz na pierścionek zaręczynowy, który jej podarował!
Matka nie uważała, że mój mąż jest coś wart. Nazwała mnie nawet głupią, bo urodziłam dziecko, mając 22 lata.
Nie poszłam na ślub Elżbiety – powiedziała, że nie powinno być tam dzieci. Co więcej, zaproszenie dostałam tylko ja. Uznałam więc, że niech bawią się beze mnie.
Rok po “szczęśliwym” ślubie wszystko się rozpadło. Zadzwoniła do mnie mama i zaczęła szlochać do telefonu.
– Co się stało? – Byłam przerażona.
-Zięć odszedł. Powiedział, że z Elżbietą nie da się żyć. Przyjedź i pociesz swoją siostrę.
Nie chciałem do niej jechać, bo stosunki między nami nie były bliskie. Jednak powinnam ją pocieszyć. To wszystko była jej własna wina. A raczej jej skandalicznego charakteru. A kiedy poszłam do matki z synem, Elżbieta zobaczyła mnie i zaczęła krzyczeć:
– Nienawidzę jej! Dlaczego ona ma męża i dziecko, a ja nie mam nic?
Po prostu odwróciłam się i poszłam do domu. Matka mnie zawołała, ale ja już nie chciałam zajmować się trudną sytuacją mojej nieszczęśliwej siostry. Nie mogła sobie poradzić z tym, że została porzucona. Taka poprawna i idealna. Tak czy inaczej postanowiła odzyskać męża. Prześladowała go, narzucała mu się, wysyłała przeróżne smsy, co jeszcze bardziej go rozzłościło.
– Odzyskam go, a potem go zostawię. Będę miała swoją zemstę! – Taki był cel Elżbiety i wcale nie chodziło o miłość.
Oczywiście nie udało jej się odzyskać męża. Mało tego, dowiedziała się, że ożenił się z nową dziewczyną, a ona jest w ciąży. Elżbieta miała nową falę depresji, na którą cierpiały wszystkie bliskie osoby.
– Jesteś taka prosta, a masz męża! Dlaczego on cię kocha? Dlaczego moja Elżbieta ma takiego pecha? Złośliwie udajesz, że jesteś szczęśliwa, żeby zrobić na złość swojej siostrze, – mówiła mi matka.






