Kiedy mój mąż złożył pozew o rozwód, wraz z dziećmi zamieszkaliśmy u moich rodziców. Nie było mowy, żebym sobie sama poradziła, bo musiałam pracować i opiekować się dziećmi. W tym czasie najstarsze miało trzy lata, a najmłodsze dwa.
Potem wzięłam kredyt hipoteczny i zaczęłam życie od nowa. Na początku tylko witałam się z sąsiadami, żadnych znajomości.
I wtedy skrzyżowały się nasze drogi z Adamem. On miał syna. Czasami widywałam sąsiada w towarzystwie kobiety, więc byłam pewna, że jest żonaty. Mimo to bardzo go lubiłam. Jednak na tym się kończyło, nie zamierzałam budować relacji z “żonatym facetem”.
Pewnego dnia Adam pomógł mi naprawić kran, a ja zaproponowałam mu kawę. W trakcie rozmowy dowiedziałam się, że ta kobieta to niania, a nie żona sąsiada. Nie mógł znaleźć dobrej niani, z jakiegoś powodu nie miał szczęścia. Jego żona zmarła w zeszłym roku, a mężczyzna nie miał pomocy od rodziny. Wtedy postanowiłam, że wyjdę za niego za mąż.
Widywaliśmy się, dzwoniliśmy do siebie, czasem chodziliśmy na wspólne spacery z dziećmi. Pewnego dnia Adam wpadł, gdy moi rodzice byli w odwiedzinach.
– Witam. Proszę zaopiekuj się moim synem, bo przedszkole zostało zamknięte na czas kwarantanny. Ja muszę wyjechać w delegację, a niania jest chora.
– Tak, oczywiście. Nie ma problemu – odpowiedziałam.
Adam dał mi całą torbę rzeczy, jedzenia i “instrukcje” jak postępować z synem. Powiedział, że będzie dzwonił, ale nie sądziłam, że będzie dzwonił co pół godziny i żądał ode mnie sprawozdania. Czym go karmiłam, w co ubrałam, ile spacerów odbyłam…
Kiedy wrócił po syna, oburzył się, dlaczego syn ma na sobie czerwoną koszulkę, skoro instrukcja kazała założyć niebieską. Zamiast wdzięczności usłyszałam milion wyrzutów. Przed wyjściem Adam powiedział:
– Jutro też go przyprowadzę, dobrze?
Nie odmówiłam mu choć byłam bardzo zajęta. Ale pewnego razu znalazłam się w szpitalu. Adam zadzwonił i krzyknął, dlaczego nie otwieram drzwi. Wyjaśniłam, że jestem w szpitalu, a on tylko się rozłączył.
Po jakimś czasie znów poprosił o opiekę nad synem, a ja odmówiłam, musiałam pracować. Od tego czasu telefony i spotkania poszły w zapomnienie. Kiedy spotkaliśmy się przy wejściu, tylko się przywitaliśmy. Myślałam, że to mój mężczyzna, ale okazało się, że tylko mnie wykorzystuje. Mam nadzieję, że kiedyś spotkam mojego mężczyznę, który zastąpi mi cały świat.






