– Stoimy tu od 20 minut. Przykro mi, ale nie przepuszczę pana.

Zrobiłam zakupy w sklepie i podeszłam do kasy. Kasjerki nie było, więc postanowiłam przejść się jeszcze po sklepie. Dotarłam 15 minut później, a tam już zebrała się kolejka. Pierwsza była kobieta z trójką dzieci: dwoje z nich było bardzo małych, a trzecie wyglądało na około cztery lata. Biedna ta matka z dziećmi, trzymała w rękach ciężkie pakunki, pilnowała niespokojnego syna i rozmawiała przez telefon z mężem, próbując wyjaśnić, w jakim sklepie się znajdują.

Ludzie rzucili się na sprzedawczynię, która wybiegła z zaplecza i zaczęła zapinać bluzkę. Nie była sama, ale w towarzystwie mężczyzny. Ten bezczelny człowiek wkroczył przed kolejkę.

– Stoimy tu już od dwudziestu minut. Przykro mi, ale nie przepuszczę pana – powiedziała matka do mężczyzny.

A potem zwróciła się do sprzedawczyni:
– Jeśli teraz przyjdą do pani znajomi, to też zacznie pani ich obsługiwać najpierw?

Sprzedawczyni była wściekła! Rzuciła się na młodą matkę i zaczęła na nią krzyczeć. Powiedziała że  ta gra matkę-bohaterkę.

– A dzieci są od różnych ojców. W ogóle nie są do siebie podobne!

I nagle przyszedł mąż tej matki. I okazało się, ze zna sprzedawczynię.

– O, to pani jest żoną naszego elektryka! Czy on wie, że pani przebywa na zapleczu z mężczyznami?

Nie wiem, czy kłamał, czy nie, ale sprzedawczyni natychmiast się uspokoiła. Nie mam pojęcia, co było dalej, ale ona nigdy więcej się nie odezwała się źle do klienta.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
– Stoimy tu od 20 minut. Przykro mi, ale nie przepuszczę pana.