To było 30 lat temu. Moja ciotka wyszła za mąż za Filipa. Wyglądali na świetną parę, tyle że nie mieli dzieci. W młodości nie skupiali się na tym zbytnio, bo byli zajęci podróżami i zabawą. Ale czas pędził z ogromną prędkością, a oni stali się smutni i samotni.
Moja ciotka bardzo się tym przejmowała. Przeszła ogromną ilość badań i lekarze postawili diagnozę. Niepłodność. Ona tak bardzo pragnęła swojego dziecka. Od razu zaczęła płakać. Babcia zaczęła więc namawiać ją na adopcję i sfingowanie ciąży, by plotki nie krążyły po wsi.
Trudno było jej się zdecydować na taki krok, bo przecież wszystkie tajemnice prędzej czy później wychodzą na jaw. Udało jej się jednak namówić męża i zaczęli szukać dziecka.
Adoptowany syn pochodził z zamożnej rodziny, ale jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Inni krewni nie chcieli przejąć opieki nad dzieckiem, więc wysłali go do sierocińca. Był chorowitym dzieckiem, a komu potrzebne są cudze problemy?
Były to lata dziewięćdziesiąte. Nie było pieniędzy. Filip był świetnym programistą i zaproponowano mu pracę w Finlandii. Nie mógł odmówić, bo na rehabilitację syna potrzebne były duże pieniądze. Ciotka samotnie wychowywała syna. W pogoni za najmniejszym sukcesem w rozwoju syna nie zauważyła, że jej mąż rzadko przyjeżdżał, pisał listy, które nie były już listami miłosnymi, ale formalnymi. Jak się okazało, spotykał się tam z koleżanką i miał romans.
Filip po prostu nie chciał walczyć z przeciwnościami losu i postanowił uciec. Ciocia została sama z chorym dzieckiem. Było jej oczywiście ciężko, ale była szczęśliwa. Bardzo wspierał ją lekarz. Jakaś iskra między nimi była, na pewno nieprzyjacielska. Kobieta jednak bała się związku po zdradzie męża.
Aleks był dobrym specjalistą i człowiekiem. Wierzył w powodzenie leczenia chłopca i dawał nadzieję jego matce. A dziecko było do niego bardzo podobne.
Chłopiec zbliżył ich do siebie. Zaczęła się między nimi tworzyć prawdziwa miłość, taka, o jakiej piszą tylko w bajkach. A ciekawe jest to, że gdy tylko ciotka i Aleks się zaręczyli, kobieta zaszła w ciążę. Okazuje się, że problemem była kompatybilność, a nie niepłodność.
Najstarszy syn zajmował się później niańczeniem młodszej siostry. Dziewczynka kopiowała zachowanie brata i uwielbiała się z nim bawić.
O tej tajemnicy wiem tylko ja, bo nikt nawet nie domyśla się, że chłopiec jest adoptowanym synem mojej ciotki, kopią Aleksa. Jak miło, że ciocia jest teraz szczęśliwa i że ma prawdziwą rodzinę.







